poniedziałek, 30 sierpnia 2021

Tradycje kowalstwa w Miasteczku Śląskim.

 W poprzednim poście pokazałam niesamowite zdjęcia starej kuźni w Miasteczku Śląskim (z archiwum Rodziny Galbas i Cichoń). To niezwykle ważny dokument z historii Miasteczka. 

 

Miasteczko swój rozwój zawdzięcza istniejącym tu złożom rud żelaza oraz cynku i ołowiu. W 1548 roku , w sobotę przed Zielonymi Świątkami, Rada Miasteczka  (w dokumencie tym po raz pierwszy użyto nazwy Georgenberg) skarży się na rudników wydobywających rudę  żelaza, że przepływające z ich kopalń wody utrudniają pracę przy wydobyciu głębiej położonych rud ołowiu.  W 1574 roku zapuszczono 79 nowych szybów kruszcowych pod Miasteczkiem, na tzw. Jasiowej Górze i Skrabaczce. (L. Musioł - najstarsze źródłowe wiadomości o Miasteczku).  Już w 1562 roku w Miasteczku postawiono wagę do ważenia kruszców, 1/3 dochodu z wagi należała do księcia, 1/3 do miasta i 1/3 służyła do opłacenia mistrza wagowego i urzędników. Ruda była przetapiana na miejscu, w kuźnicach na terenie Miasteczka, Żyglina i Żyglinka. W dokumencie nadania praw miejskich z 1561r. mieszkańcy otrzymali prawo prowadzenia rzemiosła i zrzeszanie się w cechy i bractwa.  Najliczniejszym  był cech kowali. Wynikało to z dostępu do surowca. Niestety, pierwsze ustawy cechowe nie zachowały się, zostały zniszczone podczas wojny trzydziestoletniej, W 1670 roku hrabia Leon Henckel von Donnersmarck reaktywował miasteczkowski cech kowali i ślusarzy i  nadał im nowy statut.   Był spisany po czesku i szczegółowo regulował wiele spraw, m.in. wskazywał, że w handlu żelazem i wyrobami żelaznymi pośredniczył zawsze cech, na targach i jarmarkach zawsze pierwszeństwo miały wyroby własnych rzemieślników, dopiero po ich sprzedaży można było wprowadzić do handlu wyroby spoza Miasteczka. (za J. Hejdą) W 1765r, wymienia się w dokumentach 10 rodzin kowali, mających dzieci w wieku szkolnym. W opisie Miasteczka z 1840 roku wymienia się aż 35 mistrzów kowalskich, jeszcze  w 1745 roku pracowało tutaj  35 mistrzów kowalskich i ślusarskich, w tym 14 kowali-gwoździarzy oraz  21kowali-nożowników i kowali tzw. podręcznych,  co było rekordem na Górnym Śląsku po prawym brzegu Odry. W tym czasie Miasteczko zamieszkiwało 950 mieszkańców, więc  na 27 mieszkańców przypadał 1 mistrz  kowalski. Jeszcze w końcu XVIIw, co drugi dom w Miasteczku posiadał własną kuźnię. To naprawdę niezwykła historia, mistrzowie często znaczyli swoje wyroby, apeluję do mieszkańców Miasteczka i nie tylko o odnalezienie przedmiotów wykonanych przez tutejszych mistrzów, może uda się cokolwiek ocalić od zapomnienia (zamki do drzwi drewnianego kościoła w Miasteczku wykonane były przez lokalnych mistrzów). 


oprac. Irena Lukosz-Kowalska

30 sierpnia 2021,


środa, 18 sierpnia 2021

Stara kuźnia mistrza Galbasa w Miasteczku Śląskim.

 Codziennie mijamy domy lub to, co z nich pozostało, nie zastanawiając się nad ich historią. A bywa ona niezwykle ciekawa. Ot, chociażby te pozostałości na Rynku przy wejściu na ulicę Piwną. 

 

To pozostałości po kuźni mistrza Galbasa (szczyt budynku za kuźnią to dawna Bóżnica)


 

Kuźnia przy głównej drodze była niezwykle potrzebna, tutaj podkuwało swoje konie między innymi wojsko przemierzające Miasteczko Śląskie w czasie I wojny światowej (w 1914r.)

 


Mistrz Józef Galbas z Rodziną i pomocnikami na tle swojej kuźni

Lewa strona budynku to była zapewne kuźnia, natomiast prawa stanowiła część mieszkalną. 

Przenieśmy się zatem do wnętrz, Mistrz Józef Galbas i jego żona Paulina zapraszają do swojej kuchni. 


 W pokoju w starej kuźni przyjmowano często gości, najczęściej byli to członkowie Rodziny


27 stycznia 1915 roku Paulina i Józef Galbas świętowali 25 rocznicę swojego ślubu. 


 


Zdjęcia pochodzą z archiwum rodziny Galbas, bardzo dziękuję Pani Celinie Cichoń za ich udostępnienie. Dziękuję również Ryszardowi Kowalskiemu za ich skanowanie i obróbkę. 

18 sierpnia 2021

Irena Lukosz-Kowalska.

 

środa, 9 czerwca 2021

Miasteczko Śląskie - unikalne fotografie z okresu I wojny światowej - część III.

 

Mieszkanka Miasteczka Śląskiego, Pani Celina Cichoń (córka Huberta Galbas), dokonała niezwykłego odkrycia. W rodzinnych zbiorach  odnalazła album ze zdjęciami z okresu I wojny światowej, wykonanymi w Miasteczku Śląskim  (Georgenberg). Album należał do Rodziny Galbas. To niezwykle ciekawy materiał ikonograficzny, pozwalający na poznanie historii naszego miasta.  Unikalne zdjęcia są fascynujące. Serdecznie dziękuję Pani Celinie Cichoń za udostępnienie albumu i możliwość digitalizacji  zdjęć. Dziękuję również Agnieszce Draus (Kowalskiej) za digitalizację i bardzo dobrą obróbkę cyfrową, pozwalającą na dostrzeżenie każdego detalu. To już trzecia część unikalnych zdjęć z cytowanego wyżej albumu. Pierwszą część można zobaczyć tutaj http://ciekawostkitg.blogspot.com/2021/06/miasteczko-slaskie-unikalne-fotografie.html   Druga dostępna pod adresem  http://ciekawostkitg.blogspot.com/2021/06/miasteczko-slaskie-unikalne-fotografie_8.html Dzięki temu odkryciu droga whttp://ciekawostkitg.blogspot.com/2015/02/normal-0-21-false-false-false-pl-x-none.html w Miasteczku dopisała kolejne historie.

To zdjęcie wykonano prawdopodobnie  na początku sierpnia 1915 roku, widzimy na nim orkiestrę, która koncertowała z okazji zdobycia Warszawy (5 sierpnia 1915 roku wojska  armii cesarstwa niemieckiego wkroczyły do Warszawy). Wykonano je przed jednym z kilku hoteli działających w ówczesnym Miasteczku (Georgenberg) - późniejszy budynek kina, stoi do dzisiaj. Hotel z restauracją  o nazwie Markgraf Georg posiadał salę bilardową, właścicielem hotelu w tym czasie był Wilhelm Kostka . Orkiestra zachwyciła najmłodszych mieszkańców, z ogromnym zaciekawieniem wysłuchali Oni koncertu.


 Zdjęcie poniżej bardzo mi się spodobało, zadałam sobie trud odcyfrowania gazety, którą z takim zacięciem czytali sfotografowani żołnierze, tym bardziej, że po przetłumaczeniu lakonicznego podpisu dowiedziałam się, że czytają gazetę z ojczystych stron. I udało mi się.  To
"Küstriner Zeitung Oderblatt". Czyli Kostrzyn nad Odrą był "Ojczyzną" tych pozujących na tle kościoła drewnianego w Miasteczku Śląskim żołnierzy.


 Na kolejnym zdjęciu widzimy żołnierzy z Brandenburii - pozują również w ogrodzie przylegającym do kościoła z 1666 r. w Miasteczku Śląskim


 Kolejne zdjęcie podpisano dowcipnie "Młody ochotnik wojenny: - to zapewne syn gospodarzy, u których stacjonowało wojsko


 Następne zdjęcie to Oddział tzw. Landszturmu (prawdopodobnie ze Strzegomia). Landszurm, czyli inaczej pospolite ruszenie, do 1916 roku Legiony Polskie wchodziły w skład austriackiego Landszturmu (Kawalerii). 


 Na poniższej fotografii uwieczniono "złodziejki serc" - piękne, młode kobiety, zapewne mieszkanki ówczesnego Georgenbergu.


 ANEKS

Na zakończenie rarytas, zdjęcie - zagadka nie pochodzące z albumu, także udostępnione przez Panią Celinę Cichoń.  Wykonano je prawdopodobnie przed kościołem w Miasteczku, na co wskazuje również herb Miasteczka na tarczy trzymanej przez ministranta - widzimy tam św. Jerzego zabijającego smoka. Identyczny herb umieszczony został na tablicy przy wejściu do ratusz (patrz część II zdjęć). Kiedy dokładnie je zrobiono i co przedstawia - pozostaje tajemnicą, może kiedyś przy pomocy czytelników bloga uda się je odczarować.


 

Irena Lukosz-Kowalska. 9 czerwca 2021 

 

wtorek, 8 czerwca 2021

Miasteczko Śląskie - unikalne fotografie z okresu I wojny światowej - część II

Mieszkanka Miasteczka Śląskiego, Pani Celina Cichoń (córka Huberta Galbas), dokonała niezwykłego odkrycia. W rodzinnych zbiorach  odnalazła album ze zdjęciami z okresu I wojny światowej, wykonanymi w Miasteczku Śląskim  (Georgenberg). Album należał do Rodziny Galbas. To niezwykle ciekawy materiał ikonograficzny, pozwalający na poznanie historii naszego miasta.  Unikalne zdjęcia są fascynujące. Serdecznie dziękuję Pani Celinie Cichoń za udostępnienie albumu i możliwość digitalizacji  zdjęć. Dziękuję również Agnieszce Draus (Kowalskiej) za digitalizację i bardzo dobrą obróbkę cyfrową, pozwalającą na dostrzeżenie każdego detalu. To już druga część unikalnych zdjęć z cytowanego wyżej albumu. Pierwszą część można zobaczyć tutaj http://ciekawostkitg.blogspot.com/2021/06/miasteczko-slaskie-unikalne-fotografie.html    Dzięki temu odkryciu droga whttp://ciekawostkitg.blogspot.com/2015/02/normal-0-21-false-false-false-pl-x-none.html w Miasteczku dopisała kolejne historie

Na tej fotografii widzimy Oddział Kawalerii, widoczny budynek stoi do dzisiaj 


 Przed tym zdjęciem można siedzieć godzinami - wielkie wydarzenie - przejazd austriackiej baterii zmotoryzowanej, na ulicach widzimy trochę śniegu, z tej perspektywy Rynek wygląda podobnie jak dzisiaj, tylko "aktorzy" inni Kolumna zmierza prawdopodobnie w stronę Częstochowy lub granicy na Bizji.

W latach 1870–1917 w pobliżu Bizji na moście na rzece Brynicy znajdowało się przejście graniczne pomiędzy Cesarstwem Niemieckim i Imperium Rosyjskim.



Na kolejnym zdjęciu fotograf uwiecznił obsługę austriackiej baterii zmotoryzowanej, pojazd minął właśnie Rynek (znajduje się na odcinku między Rynkiem a Biedronką)
 

Następne zdjęcie przedstawia żołnierzy prze wejściem do Ratusz. Uderzają przystrojone okna, na tablicy informacyjne widnieje nasz herb - św. Jerzy zabijający smoka. W bramie widoczny domek. To fascynująca fotografia, dokumentująca wygląd dawnego ratusza



Piękne rodzajowe zdjęcie obok parującej kuchni polowej. Ciekawe, co smacznego kucharz ugotował? U kogo na podwórku?


 To zdjęcie opisano w albumie  jako odwiedziny w rodzinnych stronach.


 Austriackie pielęgniarki i lekarze podczas pobytu w Miasteczku Śląskim (Georgenberg)




 

poniedziałek, 7 czerwca 2021

Miasteczko Śląskie - unikalne fotografie z okresu I wojny światowej (Droga II)

 

Mieszkanka Miasteczka Śląskiego, Pani Celina Cichoń (córka Huberta Galbas), dokonała niezwykłego odkrycia. W rodzinnych zbiorach  odnalazła album ze zdjęciami z okresu I wojny światowej, wykonanymi w Miasteczku Śląskim  (Georgenberg). Album należał do Rodziny Galbas. To niezwykle ciekawy materiał ikonograficzny, pozwalający na poznanie historii naszego miasta.  Unikalne zdjęcia są fascynujące. Serdecznie dziękuję Pani Celinie Cichoń za udostępnienie albumu i możliwość digitalizacji  zdjęć. Dziękuję również Agnieszce Draus (Kowalskiej) za digitalizację i bardzo dobrą obróbkę cyfrową, pozwalającą na dostrzeżenie każdego detalu. Dzięki temu odkryciu http://ciekawostkitg.blogspot.com/2015/02/normal-0-21-false-false-false-pl-x-none.html w Miasteczku dopisała kolejne historie

Na pierwszym zdjęciu widzimy przemarsz wojsk przez Miasteczko (Georgenberg), na drugim odpoczynek grup żołnierzy. 


Na zdjęciach widzimy ratusz w jego pierwotnej wersji, sklepy, piękne latarnie. Między żołnierzami widać mieszkańców, było to zapewne ważne wydarzenie w historii Miasta. Na kolejnym zdjęciu widzimy konny patrol. To prawdopodobnie ulica Fredry.

Czwarte zdjęcie w albumie zrobiono w ogrodzie sąsiadującym z kościołem drewnianym. To austriacka obsługa kolumny zmotoryzowanej. 

Na kolejnym zdjęciu widzimy austriacką kolumnę sanitarną . W tle widoczny jest budynek klasztoru przed przebudową i wieżę straży pożarnej w Miasteczku (obecnie siedziba MOPS-u. )

Nie wiem kiedy oddziały weszły do Miasteczka (Georgenberg), ale chyba tuż przed świętami, na kolejnej fotografii widzimy żołnierzy z austriackiej piechoty świętujących Wigilię Bożego Narodzenia, zapewne w 1914 roku.


Następne zdjęcie to przedstawienie napadu na oddział, zapewne było to ciekawe widowisko dla mieszkańców Miasteczka Śląskiego


Na kolejnym zdjęciu widzimy austriackich żołnierzy sportretowanych w walce na bagnety. Za płotem widzimy zaciekawionych widzów, również tych najmłodszych. Jutro zapraszam na drugą część. 

Irena Lukosz-Kowalska
 

wtorek, 6 listopada 2018

100-lecie odzyskania Niepodległości - Józefa Bramowska


Józefa Bramowska - kobieta niezwykła. 


11 listopada 2018r. Polska obchodzi 100 rocznicę odzyskania Niepodległości. 


To bardzo ważne wydarzenie dla wszystkich Polaków. Rozglądnijmy się wokół siebie, czy również tuz obok nas nie ma bohaterów, dzięki którym możemy obecnie świętować i cieszyć się z wolności. Miasteczko Śląskie, a właściwie jego dzielnica Żyglin może poszczycić się niezwykłą kobietą, która szczególnie w tych dniach powinna być   wspominana. To Senator Józefa Bramowska, której poświęciłam pierwszy wpis na moim blogu w 2013r.,  Dzisiaj chciałam przypomnieć tę niezwykłą kobietę,  walczącą  o wolność Polski,  prawa kobiet i in. 

Józefa Bramowska
10.03.1860 - 24.10. 1942


Józefa Bramowska należy do najwybitniejszych mieszkańców tworzących historię obecnej Gminy Miasteczko Śląskie. Urodziła się w Żyglinie w rodzinie Tomasza i Barbary Batsch z domu Przybyłek. Tam też ukończyła Szkołę Powszechną.
Wyszła za mąż za Piotra Bramowskiego, rolnika z Żyglina. Urodziła pięciu synów, jak sama mówiła, nauczyła ich, w ślad swego wychowania kochać wszystko, co polskie. 

Józefa Bramowska podczas pobytu w sanatorium.

Potrafiła wspaniale połączyć rolę Matki (ukochanej przez synów - wyraz tej miłości dał syn Stanisław w liście do Rodziców napisanym w dniu 27 grudnia 1914r.) i działaczki społecznej.
Józefa Bramowska propagowała gazety polskie i polskie czytelnictwo, w 1909 roku założyła w Żyglinie Towarzystwo Kobiet, którego celem była m.in. pomoc dobroczynna, ale podczas spotkań kultywowano kulturę polską poprzez śpiewanie pieśni, poznawanie literatury polskiej etc. W sierpniu 1914 roku nałożono na Józefę Bramowską areszt domowy, poprzedzony rewizją, za wygłoszenie płomiennej mowy podczas wiecu kobiet polskich w Bytomiu, na którym wystąpiła jako reprezentantka Żyglina.
Po zakończeniu I-szej wojny światowej Józefa Bramowska reaktywowała Towarzystwo Kobiet w Żyglinie pod nazwą Towarzystwo Polek i przystąpiła do tworzenia tej organizacji w innych miejscowościach powiatu tarnogórskiego, co doprowadziło do objęcia przez Nią funkcji przewodniczącej Zarządu Powiatowego Towarzystwa Polek. 5 listopada 1920 roku zorganizowała I powiatowy Zjazd tej organizacji w Tarnowskich Górach. Jako ciekawostkę można podać, , że od samego początku, tj. od 11 II 1920 r. przewodniczącą lublinieckiego ZTP była Stefania Burzyńska, również z Żyglina.
W 1919 roku Józefa Bramowska została aresztowana i osadzona w więzieniu w Tarnowskich Górach, m.in. pod zarzutem oświadczeń, że Polska będzie, że polskie wojsko idzie na Śląsk, i że najmłodszy syn - Józef (zweryfikowany jako powstaniec śląski), poszedł do wojska polskiego za jej rozkazem.

   Józefa Bramowska była jednym z organizatorów pierwszego powojennego wiecu  w  Bytomiu ( w 1918 roku).
W styczniu 1921 roku jako delegatka powiatu tarnogórskiego uczestniczyła w historycznym Sejmiku Towarzystw Polek w Gliwicach. Na sejmik gliwicki przybyły delegacje z całej Polski.
Józefa Bramowska należała do najaktywniejszych i ofiarnych działaczy w polskiej akcji propagandowej, przemawiając na licznych wiecach i zebraniach wzywając do oddania w Plebiscycie głosu na rzecz Polski.
W domu Państwa Bramowskich zawsze znajdowali schronienie ścigani przez bojówki niemieckie powstańcy i działacze polscy. W czasie III powstania śląskiego w ich domu mieścił się powstańczy magazyn broni.
Szczególnie w pierwszym okresie, w latach 1918/1919, tj. przed przybyciem na Górny Śląsk Komisji Międzysojuszniczej, życie Józefy Bramowskiej było wiele razy zagrożone ze strony bojówek niemieckich, zwłaszcza "Grenzschutzu", który niejednokrotnie napadał na gospodarstwo Bramowskich.
W latach międzywojennych Józefa Bramowska nadal aktywnie działała w ruchu kobiecym, wybrana została do Zarządu Głównego Towarzystwa Polek.



W lutym 1926 roku otrzymała z Warszawy, z Narodowej organizacji Kobiet mieszczącej się przy ul. Nowy Świat 42 pismo następującej treści:


Czcigodna i Droga Pani!
Ćwierć wieku upłynęło od chwili rozpoczęcia Twej zbożnej i znojnej pracy wśród sióstr Twych na Górnym Śląsku.
W chwilach najcięższego prześladowania niemieckiego stałyście w Towarzystwie Polek na straży Waszych ognisk rodzinnych, broniłyście dusz Waszych dzieci - i dzięki Wam - przede wszystkim Śląsk polskim pozostał.
Dziś, gdy w wolnej Polsce nadszedł czas ciężkiej próby przesilenia gospodarczego, które sprowadzą bezrobocie, głód i nędzę także u Was na Górnym Śląsku - zwracamy się do Was kobiet Ślązaczek - a przede wszystkim do Ciebie, Droga Honorowa Przedstawicielko, która mimo wieku i sił steranych pracą i walką, masz zawsze gorące serce i duszę silną - pełną miłości Ojczyzny, - nie upadajcie na duchu - pomóżcie przetrwać próbę, z której korzystać chcą wrogowie.
Przy Tej Jubileuszowej rocznicy Twej - Droga Pani - przesyłamy Ci w dowód czci i uznania obraz Królowej Jasnogórskiej - u stóp której uczyłaś się mowy polskiej i z Której pomocą dokonałaś wielkiej pracy dla Polski. Niechże Cię i nadal Ona prowadzi i swą Najświętszą opieką otacza.
Zarząd Główny Narodowej organizacji Kobiet.


Fascynowały się Nią kobiety francuskie. 
Przewodnicząca Pierwszego Posiedzenia Kobiet we wschodniej Francji, Markiza de Loys - Chandieu tak pisała w posłaniu przesłanym  Pani Senator J. Bramowskiej:

"My, kobiety alzackie dziękujemy Pani Bramowskiej za jej wyrazy sympatii i za jej pouczenia, będące wynikiem długoletniego doświadczenia. Słowa jej przyszły do nas w chwili, gdy podjęłyśmy się wielkiego wysiłku, by zgromadzić wszyskie kobiety wschodniej Francji celem zorganizowania dnia kobiet dla zdobycia cywilnych i politycznych praw dla kobiety. Obyśmy mogly, idąc za przykładem wielkiej Polski walczyć bez załamania się o prawa kobiet i Ojczyzny!"

Józefa Bramowska dwukrotnie wchodziła w skład Senatu Rzeczypospolitej.


 Pierwszy raz wybrana na Senatora w 1928 roku, ponownie weszła do Senatu w 1935 roku, z listy nr 1 na miejsce Gen. Kołłątaj-Srzednickiego, który zrzekł się mandatu.    
 Od 1928 roku Senator Józefa Bramowska pełniła funkcję Przewodniczącej Kobiet Śląska. 
W 1935 roku Towarzystwo Polek zorganizowało uroczyste obchody 75-lecia urodzin Józefy Bramowskiej, połączone z Akademią w Teatrze im. St. Wyspiańskiego w Katowicach.
W uroczystości brał udział m.in. wojewoda śląski Michał Grażyński, Tadeusz Saloni i in.

Prasa publikowała wiersz, napisany dla Dostojnej Jubilatki:

Ku uczczeniu 75 lat życia
P. Senatorki Józefy Bramowskiej.


Trzy ćwierci wieku
Dźwigasz na swych barkach
Ciągnąc za sobą łańcuch
Ciężkich w życiu chwil.
Trzy ćwierci wieku
Dźwigasz w ręku sztandar,
Na którym biały Orzeł
W oczach twoich lśni!
Niezapomniane przeszłaś
W życiu losy,
Których cierpieniem
Była miłość kraju-
Niezapomniane zbierałaś
Też ciosy
Za wierną służbę
Pełną trudu, znoju!
Przed sobą składasz
Rachunek sumienia,
Że strzegłaś hasła -
Na bóle niepomna _
"Bóg - Rodzina - Ojczyzna"
Twoim drogowskazem.
Który wypełnia ściśle
Za duszy rozkazem.
Wpajasz te ideały
W pokolenia młode
I służysz wciąż przykładem
Szerząc jedność, zgodę.
Dzisiaj Ci oddajemy
Cześć dla zasług Twoich!
Przyjmij wyrazy hołdu
Od wszystkich sióstr Twoich!
Dziś po wędrówce
Tak żmudnej. Ofiarnej
Stajesz się cichą,
Szczęśliwą, spokojną,
A za Twą pracę ofiarną,
Niech Twe drogie imię
W sercach i duszach Polek
Nigdy nie zaginie!


Senator J. Bramowska z synową Różą.

Senator Józefa Bramowska była bardzo czynną osobą, uczestniczyła w wielu ważnych wydarzeniach . 26 kwietnia 1936 roku odbył się w Lubszy I Zjazd członków byłego I lublinieckiego baonu powstańców. Na Zjazd przybyło 380 członków m.in. z Kalet, Dyrdów, Woźnik, Koszęcina i in. Po uroczystej Mszy św. Z udziałem wielu znakomitych gości odbyło się spotkanie w Sali u Moniki, gdzie owacyjnie przyjęto Panią Senator Józefę Bramowską. Bramowska w przemówieniu zwróciła uwagę na konieczność współdziałania organizacji powstańczych i Towarzystwa Polek w celu podniesienia wielkości i znaczenia  Ojczyzny.
Po zajęciu przez Niemców w 1939 roku Śląska Senator Józefa Bramowska znalazła się na liście działaczy polskich przeznaczonych do wywozu do obozu koncentracyjnego.
Od aresztowania i osadzenia w obozie uratował Ją zły stan zdrowia i podeszły wiek. Józefa Bramowska zmarła w Żyglinie 24 października 1942 roku.
Pochowana została na cmentarzu w Żyglinie.
Senator Józefa Bramowska posiadała liczne odznaczenia, m.in. Krzyż Oficerski "Polonia Restituta". Z całą pewnością należy do grona najwybitniejszych śląskich działaczy społecznych, walczących o polskość Śląska i o prawa kobiet.

Irena Lukosz-Kowalska 5 listopada 2018r.