piątek, 7 marca 2014

Kobiety kochają brylanty.





Kobiety kochają brylanty.
Od zarania dziejów kobiety uwielbiają biżuterię.  Znane są  skarby bądź inwentarze pochówków różnych kultur archeologicznych na całym świecie, zawierające zapierające dech w piersiach precjoza. W historii świata znanych jest wiele kobiet posiadających bezcenne kolekcje biżuterii, fragmenty których możemy oglądać  w  muzeach. Ogromną miłośniczką wspaniałych klejnotów była markiza de Paiva, pierwsza żona Guido Henckel von Donnersmarck. Zaopatrywała się w biżuterię w założonej w 1780r. firmie jubilerskiej Chaumet, zlokalizowanej w Paryżu na placu Vendome pod nr 12. Klientami tej firmy były koronowane głowy z całej Europy. Znany jest piękny diadem wykonany w firmie Chaumet dla markizy de Paiva. Jednak zdecydowana większość znanych, należących do Niej klejnotów pochodzi z firmy jubilerskiej Boucheron.  Co ciekawe, zachowały się w archiwach firmy zapiski świadczące o poszczególnych transakcjach. W okresie między 1878 a 1883r. markiza de Paiva 30 razy odwiedziła jubilera, zamawiając wspaniałe klejnoty. W archiwach zachował się zapis o jej wizycie w dniu 27 października 1882r., kiedy to zakupiła: 1 perłę za 60 000 franków, 2 szmaragdy 144 karatowe za 14 256 franków, 1 szmaragd 59 karatowy za 4 974 franków, 2 rubiny 10 karatowe  za 17 540 franków, dwa  inne rubiny 12 karatowe za 8 050 franków,  1 szafir 43 karatowy za  23 000 franków i 23 perły za 30 107 franków. Markiza wydała tego dnia 157 957 złotych franków. W wymienionych wyżej latach Markiza de Paiva – hrabina Donnersmarck wydawała rocznie u Buocherona 100 000 franków na swoją biżuterię. Jednym z ważniejszych zakupów była wspaniała obręcz zawierająca kilkaset diamentów, zaprezentowana w 1878r. na Światowej Wystawie. Ostatnia wizyta u Boucherona miała miejsce 14 marca 1883 roku, podczas której markiza oświadczyła, że za kilka tygodni wyjeżdżają do Świerklańca i już tutaj nie wrócą, a podróż jest długa i  jej biżuteria potrzebuje największego komfortu. Frederic Boucheron bez dyskusji zaoferował wykonanie trzech pudeł z narożnikami stalowymi i zamkami , jednego na biżuterię z pereł, drugiego na diamenty i trzeciego na pozostałe klejnoty z szafirów, rubinów i szmaragdów. Ponadto wykonał torbę z marokańskiej skóry na skrzynki z biżuterią. I z tym cennym skarbem markiza udała się na stałe na Śląsk, do swojej pięknej posiadłości w Świerklańcu, wybudowanej dla niej przez jej męża hrabiego (późniejszego księcia) Guido Henckel von Donnersmarck. Większość biżuterii po śmierci markizy otrzymała druga żona księcia – Katarzyna Slepcov, a później ich spadkobiercy. Przez wiele lat ten wspaniały skarb pozostawał w ukryciu,  w ostatnich latach w najlepszych domach aukcyjnych pojawiają się elementy biżuterii Paivy i osiągają zawrotne ceny. 


Tiara markizy de Paiva

Piękne szmaragdy w tiarze


7 marca 2014
Irena Lukosz Kowalska
Bibliografia:
Vincent Meylan „Archives secretes Boucheron”




czwartek, 6 marca 2014

Z pradziejów Ziemi Tarnogórskiej.



Z pradziejów Ziemi Tarnogórskiej.


Mówiąc o historii ziemi tarnogórskiej wspominamy najczęściej okres od nadania praw miejskich (1526 Tarnowskie Góry, 1561 Miasteczko Śląskie). Musimy jednak pamiętać, że osadnictwo na tym terenie sięga  w głąb dziejów, w niektórych miejscach dochodząc aż do epoki kamienia. W latach trzydziestych XX wieku na terenie powiatu tarnogórskiego badania archeologiczne prowadził  jeden z najwybitniejszych polskich archeologów – prof. Józef Kostrzewski. Towarzyszyli mu: Zdzisław Rajewski i  Władysław Maciejewski z Instytutu Prehistorycznego Uniwersytetu w Poznaniu.  Latem 1933r. badano stanowisko  w Rybnej Kolonii,  potwierdzając wcześniejsze odkrycie (w 1928r. podczas prowadzonych przez prof. Kostrzewskiego badań powierzchniowych)   osady mezolitycznej  (środkowy okres epoki kamiennej datowany na okres 7900-4500 p.n.e.). Znaleziono sporo narzędzi z krzemienia zwapniałego oraz brunatnego.  O trwałości osadnictwa w Rybnej Kolonii świadczy fakt znalezienia tam również śladów osady łużyckiej, datowanej przez prof. Kostrzewskiego na V okres brązu i początek epoki żelaznej (ok. 700 p.n.e.). W warstwie związanej z tym okresem znaleziono bardzo dużo ceramiki, talerzy płaskich krążkowatych, czerpaków. Ceramika wewnątrz była czarna, gładzona, na zewnątrz żółta, chropowata, zdobiona w kilku przypadkach  żłobkami, plastycznymi listwami i nalepianymi guzkami oraz ornamentem paznokciowym. W warstwie związanej z osadą z późnego okresu rzymskiego (okres rzymski dat. jest od początków n.e. do 375 r.n.e.) odkryto skupiska polepy z ceramika siwą toczoną na kole, w tym zdobione listewkami poziomymi i ornamentami wygładzanymi na tle matowym. Stanowisko przylega do istniejącej w okresie badań kopalni gliny, która uszkodziła część osady, uniemożliwiając dokładną analizę śladów po słupach, stanowiących pozostałość po chatach. W II wykopie na tym stanowisku odnaleziono ślady ziemianki o rozmiarach 5,60mx4,40m z młodszego okresu rzymskiego, znaleziono w niej trochę skorup, polepy i prosty nóż żelazny, przęślik i osełkę kamienną z otworem klepsydrowatym. Na stanowisku ponadto odkryto fragment bardzo grubego naczynia zasobowego oraz skorupy ceramiki siwej toczonej na kole i lepionej ręcznie. Ponieważ duża część naczyń wykazywała ślady poddania ich działaniu bardzo wysokiej temperatury, prof. J. Kostrzewski wysnuł wniosek, że chata spłonęła. Na stanowisku znaleziono również zdobiony duży paciorek z zielonego szkliwa, zdobiony na obwodzie żółtą falistą linią, obwiedzioną z dwóch stron czerwonymi zygzakami oraz pierścionek z brązu. W wykopie III odnaleziono wyraźny ślad po chacie prostokątnej o wymiarach 7x6m, z wejściem od strony wschodniej. Wewnątrz chaty widoczne były ślady po ognisku.  Chaty w Rybnej Koloni budowane były z drągów drewnianych układanych poziomo nad sobą i mocowanych do pionowych pali.
W zbiorach Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu znajduje się wiele artefaktów pochodzących z badań prowadzonych w powiecie tarnogórskim w XXw. , m.in. ze  Strzybnicy. Z badań prowadzonych w 1939r. pochodzą narzędzia (wiórki i drapacze) wykonane z krzemienia brunatnego – datowane  na epokę kamienia.   W tym samym roku na stanowisku kultury przeworskiej (okres rzymski) odnaleziono fragmenty dużego naczynia zasobowego, przęślik i fragment paciorka szklanego oraz fragment tordowanego naszyjnika żelaznego z okresu halsztackiego kultury łużyckiej (okres halsztacki datowany jest na lata 700 p.n.e. do 400 p.n.e.).  W 1941r. w toku badań w Strzybnicy pozyskano do zbiorów Muzeum w Bytomiu fragment siekiery kamiennej,  9 narzędzi krzemiennych, 2 osełki kamienne oraz fragment toporka kamiennego, pochodzące z kultury ceramiki sznurowej z okresu neolitu (początek  II tysiąclecia p.n.e.)
W zbiorach są  również pozyskane w 1941 w toku badań powierzchniowych w Repecku: krzemień, dat. na epokę kamienia, oraz liczne fragmenty ceramiki pochodzącej z badań archeologicznych prowadzonych w latach 1986 – 1987 na stanowisku kultury łużyckiej datowanej na V okres epoki brązu – halsztat położonej na południowym brzegu rzeki Stoły.  Osada ta rozwijała się również w ramach kultury przeworskiej datowanej na  okres rzymski.
Również w Opatowicach już w okresie epoki kamienia mamy do czynienia z osadnictwem, w toku badań powierzchniowych i badań archeologicznych w 1941r, odkryto wiele wiórów i drapaczy krzemiennych oraz płaską siekierkę krzemienną o gładzonym ostrzu.
Kolejne odkrycia związane są  z Ożarowicami, o których z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że występuje tutaj ciągłość osadnictwa od epoki kamienia. W 1943 pozyskano w trakcie badań powierzchniowych 16 odłupków krzemiennych z epoki kamienia. Podczas badań sondażowych przeprowadzonych w 1969r. odkryto fragment placka glinianego pochodzącego z kultury łużyckiej z okresu brązu (okres brązu dat. na lata 1800 p.n.e. do 700 p.n.e.) oraz szydło żelazne i liczne fragmenty ceramiki wczesnośredniowiecznej, datowanej na XI-XIIw.
W Muzeum w Tarnowskich Górach zobaczyć można m.in. bardzo ciekawą siekierkę kamienną pochodzącą z Żyglina (z  epoki kamienia  - siekierka z depozytu Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu).  Wg badań przeprowadzonych przed kilku laty w Żyglinie prawdopodobnie istniała w okresie mezolitu (mezolit od 7900 p.n.e. do 4500p.n.e.)  kopalnia ochry (czerwony barwnik hematytowy). Ochra miała ogromne znaczenie w kulturach epoki kamienia. Służyła do celów rytualnych – znane są pochówki obsypywane ochrą, wykorzystywana również była jako barwnik oraz do konserwacji skór.
W Karchowicach natomiast odnaleziono ślady pracowni krzemieniarskiej.
Tak więc, nawet po tych pobieżnych informacjach stwierdzić możemy, że na  ziemi tarnogórskiej osadnictwo sięga okresu epoki kamienia. Temat ten  wymaga jeszcze wielu szczegółowych badań. Bardzo często podczas prac budowlanych lub innych odnajdowane są ślady przeszłości, każdorazowo należy o nich powiadomić służby konserwatorskie lub najbliższe muzeum. 

Siekierki  z epoki kamienia na wystawie w Muzeum w Tarnowskich Górach.

Irena Lukosz-Kowalska
Przy oprac. korzystano z: 
·         Józef Kostrzewski  -  Wyniki badań prehistorycznych w powiatach tarnogórskim, pszczyńskim, świętochłowickim i katowickim na Górnym Śląsku,
        "Prace Prehistoryczne Śląskie" nr 1, s. 37-64, Kraków.
·         Zbiory Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu (karty katalogowe)








środa, 12 lutego 2014

Wnętrza „Małego Wersalu” w Świerklańcu.






Wnętrza „Małego Wersalu” w Świerklańcu.

Jak już pisałam we wcześniejszych postach, pałac w Świerklańcu był jedną z najbardziej okazałych rezydencji budowanych w Europie w XIXw. Zaprojektował go Hector-Martin  Lefuel, nadworny architekt Napoleona III, był on świadkiem na ślubie markizy de Paiva i hrabiego Guido Henckel von Donnersmarck. Przy budowie pałacu pracowali najlepsi i najbardziej znani artyści i projektanci, w trakcie zbierania materiałów do tego tematu udało mi się natrafić na projekty dekoracji sufitów w świerklanieckim pałacu (patrz post http://ciekawostkitg.blogspot.com/2013/12/tajemnice-maego-wersalu-ze-swierklanca.html…)
Podobno najwspanialsza była sala balowa, na wyposażenie której składały się liczne gobeliny, mozaiki i malachitowe okładziny ścienne. W Sali Czerwonej wisiały najcenniejsze obrazy autorstwa m.in. Lukasza Cranacha Starszego, B.E. Murillo i in. W gabinecie księcia była duże biblioteka z cennymi zbiorami oraz galeria portretów rodzinnych. Wyposażenie gabinetu pochodziło z pochodziło z francuskiej firmy Christofle, wg projektów  Charles Rossigneux.

 Gabinet księcia Guido Henckel von Donnersmarck w świerklanieckim pałacu.
 Obok gabinetu znajdowała się  Sala Myśliwska, a w niej kominek zaprojektowany i wykonany przez wymienioną poprzednio firmę z rzeźbą bogini Diany, autorstwa  Ernesta Eugeniusza Hiolle. 

 Salon Myśliwski w "Małym Wersalu".
W pałacu był także bogato wyposażony Salon Muzyczny, w którym również wisiały dzieła mistrzów europejskiego malarstwa, m.in. Eugene'a Carriere'a. Całości dopełniały liczne rzeźby, kolekcja starożytnych waz kreteńskich i in. Chciałam zaprezentować wygląd kilku sal w świerklanieckim pałacu, m.in. : salę myśliwską, wielki salon oraz gabinet księcia.

 Duży Salon w pałacu w Świerklańcu.

Składam serdeczne podziękowania wójtowi Świerklańca – Panu Kazimierzowi Flakusowi za udostępnienie mi zdjęć. 
3 pierwsze zdjęcia pochodzą z zeszytu 36 "Die Woche" wydanego w Berlinie w 1908r.  Artykuł ukazał się z okazji świętowania przez księcia Guido 60 rocznicy przekazania mu majątku przez ojca - Karola Łazarza, pozostałe ze zbiorów wójta Świerklańca (prezentowane również na https://www.facebook.com/schlossneudeck?r


Na tym zdjęciu widzimy prawdopodobnie wnętrze starego zamku w Świerklańcu (korytarz)
Kominek "Diany" w salonie  myśliwskim "Małego Wersalu"
Gabinet księcia Guido Henckel von Donnersmarck


Irena Lukosz-Kowalska , 12 lutego 2014r. 
Więcej inf. o markizie de Paiva w poście z 8.03.2013r. http://ciekawostkitg.blogspot.com/2013/03/markiza-la-paiva-hrabina-blanche.html
 Inne inf. o markizie de Paiva w starszych postach.




piątek, 7 lutego 2014

Markiza de Paiva w filmie.





Markiza de Paiva w filmie.


Markiza de Paiva fascynowała i rzucała swoisty „czar” na ludzi. Kobiety jej nie lubiły, mężczyźni uwielbiali. Stała się muzą wielu artystów,  w jej salonie na Polach Elizejskich w Paryżu spotykała się cała „śmietanka” towarzyska, artyści, malarze, koneserzy sztuki, bankowcy i wielu innych. Temat ten poruszałam już w innych postach.  Markiza została bohaterką wielu powieści i romansów, przedstawień i filmów fabularnych.
Jeden z nich, o nazwie „Lady of Pavements”  oparty na książce pt. „La Paiva” autorstwa Karla Gustava  Vollmoeller’a  zrealizowany został w Stanach Zjednoczonych w 1929 roku. Premiera  odbyła się 22 stycznia w United Artists Theatre  w  Los Angeles. W rolę  Nanon del Rayon (Paiva) wcieliła się znana aktorka Lupa Velez, natomiast rolę niemieckiego artystokraty-  Karla Von Arnim   (Guido Henckel von Donnersmarck) zagrał Wiliam Boyd. Pojawiają się w filmie również inne postaci związane z markizą, których pierwowzorem byli m.in. markiz de Paiva, pianista Herz i In.  Reżyserem filmu był D.W. Griffith. Słynny reżyser, znakomita obsada aktorska, piękne kostiumy projektowane przez Alice O’Neill oraz muzyka Irlinga Berlina zadecydowały o powodzeniu filmu. 

plakat do filmu http, źródło ://www.filmweb.pl/film/Lady+of+the+Pavements-1929-88602/discussion


reżyser dogląda scenę  z filmu - uderza dbałość o szczegóły, np. diadem markizy, zbliżony bardzo do jej oryginalnej biżuterii
Kolejnym filmem fabularnym poświęconym postaci markizy de Paiva” jest film pt. „Idol of Paris” zrealizowany w Anglii w 1948 roku na podstawie noweli   Alfreda  Schirokauer’a  pt.  „Paiva, królowa miłości”. Tym razem bohaterowie występują pod swoimi imionami. I tak w rolę Teresy wcieliła się  Beryl Baxter. W filmie pojawiają się m.in. cesarz Napoleon III, cesarzowa Eugenia, pianista Herz, markiz de Paiva, Offenbach i wiele innych, których życie splotło się z   markizą de Paiva. Film cechowała wspaniała scenografia. Muzykę do filmu napisał Misza Spoljański, a kostiumy projektowała Honoria Plesch.  

plakat do filmu źródło  http://www.filmweb.pl/film/Idol+of+Paris-1948-280915

scena z filmu "Idol of Paris", źródło   http://www.oocities.org/es/britishvfx/british-vfx.html
 


W 1923 roku w słynnym paryskim Folies Bergere, z ogromnym przepychem   wystawiona została „Kolacja z Paivą”. Scenografię i kostiumy projektował Umberto Brunelleschi. 





scenografia i kostiumy , żródło http://fr.hprints.com/Umberto_Brunelleschi_1923_Folies_Bergere_Costumes_Un_souper_chez_la_Paiva_18th_Century_Costumes-42539.html

 
Tak więc można śmiało powiedzieć, że markiza de Paiva, która ostatnie lata swojego życia spędziła w Świerklańcu, jako żona hrabiego (późniejszego księcia) Guido Henckel von Donnersmarck była jedną z największych „celebrytek” XIX wieku, której sława trwa do dzisiaj. I co by o niej nie powiedzieć, ma zapewnioną trwałą pozycję w światowej historii oraz sztuce.